Przyszedł czas na wietrzenie mojego maleńkiego magazynu. Z tej okazji stworzyłam na fb album, w którym będę zamieszczać moje cuda z 30% rabatem. Zapraszam do przejrzenia, może coś Ci się spodoba, a jeżeli nie wybierzesz nic dla siebie to zapraszam następnym razem :-D
https://www.facebook.com/media/set/?set=a.373086326169715.1073741836.272055129606169&type=1
Pozdrawiam Was serdecznie i już dziś nie zamęczam postami. Jasiulowa.
poniedziałek, 6 stycznia 2014
Praca wre
W pracowni zamieszanie ciągłe panuje. Hafciareczka moja kochana przywędrowała razem z overlockiem w czwartek. Oj cudowna jest maleńka, pięknie haftuje, ma mnóstwo możliwości i sprawdzam codziennie rano czy stoi na swoim miejscu, bo aż nie wierzę :-D. Co do overlocka to muszę zawołać kogoś co się zna, żeby przeszkolił mnie, bo powiem Wam, że się troszkę boję tej maszyny. Wstyd się przyznać, ale wystraszyło mnie to, że ma osobno przyciski "ON/OFF" zainstalowane, tak jak miały tokarki i frezarki, co na nich miałam praktyki na studiach :-/.
Chyba jeszcze nie wiecie, ale wylądowałam pewnego dnia na studiach zupełnie nie dla mnie tzn."Edukacja techniczno- informatyczna". Skończyłam je, a i owszem, ale w sumie nie wiem dlaczego po pierwszym roku nie podjęłam decyzji o zmianie kierunku i szukaniu swojej drogi skoro serdecznie nie znosiłam studiowania tam. Może się bałam, nie chciałam nikogo zawieść i wolałam poświęcić siebie. Aj, wtedy żyłam w przeświadczeniu, że studia są NAJWAŻNIEJSZE, w sumie wszyscy w koło mnie tak myśleli. Teraz już wiem, że mogłam poczekać, poszukać swojej drogi, tego co chce robić i dopiero wtedy podjąć decyzję o studiowaniu. Większość ludzi w wieku nastu lat nie jest w stanie podjąć tak ważnych decyzji, bo nasza edukacja skutecznie zabija talenty i tłumi predyspozycje. Człowiek w gimnazjum i liceum jest skazany na klucz, który napisała jakaś mądra/niemądra głowa,a po skończeniu szkół średnich nie ma pojęcia co lubi i co che w życiu robić Nie ma w naszym szkolnictwie specjalistów, którzy skutecznie i sensownie pokierują młodym człowiekiem. A szkoda, bo wielu ludzi z cudownymi talentami ląduje za biurkiem i są nieszczęśliwi.
Mam przyjaciółkę z liceum, która bardzo chciała iść na bułgarystykę i zostać tłumaczem. Niestety rodzice stwierdzili, że jest to kierunek zupełnie bez przyszłości i dziewczyna wylądowała na poligrafii, bo przecież to praktyczny zawód będzie. Aktualnie pracuje w jednym z banków. Nie czuje się tam najgorzej, ale za studiami nie przepadała i pracy tej też nie kocha, bo nie widzi możliwości rozwoju. A gdyby poszła na wymarzony kierunek studiów, może byłaby niesamowicie rozchwytywanym tłumaczem bułgarskiego, albo, jeżeli nie, to przynajmniej uwielbiałaby swoją pracę i wędrowałaby do niej codziennie z uśmiechem na ustach. Mimo, że rodzice są bardziej doświadczeni od dzieci nie mogą wtrącać się w tak ważne sprawy. Tak się teraz zastanowiłam, że trzeba by było takich rodziców co się wtrącają samych wysłać na studia, na które iść zupełnie nie chcą i kazać im się męczyć 5 lat. Mnie nikt nie zmuszał na szczęście, ja po prostu miałam zbyt mało odwagi, żeby powiedzieć, że nie chce tych studiów kontynuować. Zaciskałam zęby i męczyłam się na wykładach, na ćwiczeniach, na egzaminach... jedynie ludzie, których poznałam na kierunku i w akademiku byli warci bycia tam.
Ale się rozpisałam, chyba tak długiego postu jeszcze Wam nie wymodziłam :-D. Podsumowując, najważniejsze jest to, żeby robić to co się kocha, a nie spełniać oczekiwania innych. A teraz wracamy do rzeczywistości czyli do tego co najpiękniejsze. Czas na zdjęcia pierwszej porcji tkanin i tasiemek :-D
Chyba jeszcze nie wiecie, ale wylądowałam pewnego dnia na studiach zupełnie nie dla mnie tzn."Edukacja techniczno- informatyczna". Skończyłam je, a i owszem, ale w sumie nie wiem dlaczego po pierwszym roku nie podjęłam decyzji o zmianie kierunku i szukaniu swojej drogi skoro serdecznie nie znosiłam studiowania tam. Może się bałam, nie chciałam nikogo zawieść i wolałam poświęcić siebie. Aj, wtedy żyłam w przeświadczeniu, że studia są NAJWAŻNIEJSZE, w sumie wszyscy w koło mnie tak myśleli. Teraz już wiem, że mogłam poczekać, poszukać swojej drogi, tego co chce robić i dopiero wtedy podjąć decyzję o studiowaniu. Większość ludzi w wieku nastu lat nie jest w stanie podjąć tak ważnych decyzji, bo nasza edukacja skutecznie zabija talenty i tłumi predyspozycje. Człowiek w gimnazjum i liceum jest skazany na klucz, który napisała jakaś mądra/niemądra głowa,a po skończeniu szkół średnich nie ma pojęcia co lubi i co che w życiu robić Nie ma w naszym szkolnictwie specjalistów, którzy skutecznie i sensownie pokierują młodym człowiekiem. A szkoda, bo wielu ludzi z cudownymi talentami ląduje za biurkiem i są nieszczęśliwi.
Mam przyjaciółkę z liceum, która bardzo chciała iść na bułgarystykę i zostać tłumaczem. Niestety rodzice stwierdzili, że jest to kierunek zupełnie bez przyszłości i dziewczyna wylądowała na poligrafii, bo przecież to praktyczny zawód będzie. Aktualnie pracuje w jednym z banków. Nie czuje się tam najgorzej, ale za studiami nie przepadała i pracy tej też nie kocha, bo nie widzi możliwości rozwoju. A gdyby poszła na wymarzony kierunek studiów, może byłaby niesamowicie rozchwytywanym tłumaczem bułgarskiego, albo, jeżeli nie, to przynajmniej uwielbiałaby swoją pracę i wędrowałaby do niej codziennie z uśmiechem na ustach. Mimo, że rodzice są bardziej doświadczeni od dzieci nie mogą wtrącać się w tak ważne sprawy. Tak się teraz zastanowiłam, że trzeba by było takich rodziców co się wtrącają samych wysłać na studia, na które iść zupełnie nie chcą i kazać im się męczyć 5 lat. Mnie nikt nie zmuszał na szczęście, ja po prostu miałam zbyt mało odwagi, żeby powiedzieć, że nie chce tych studiów kontynuować. Zaciskałam zęby i męczyłam się na wykładach, na ćwiczeniach, na egzaminach... jedynie ludzie, których poznałam na kierunku i w akademiku byli warci bycia tam.
Ale się rozpisałam, chyba tak długiego postu jeszcze Wam nie wymodziłam :-D. Podsumowując, najważniejsze jest to, żeby robić to co się kocha, a nie spełniać oczekiwania innych. A teraz wracamy do rzeczywistości czyli do tego co najpiękniejsze. Czas na zdjęcia pierwszej porcji tkanin i tasiemek :-D
Już nie mogę się doczekać, aż wyczaruję cudowności moje z tych tkanin i dodatków.
Już nie mogę się doczekać, aż otworzę swój sklepik mały i będę go zapełniać produktami.
I już nie mogę się doczekać Waszej opinii, bo przecież dla Was jestem i dla Waszych pociech ukochanych.
Przypominam o rozdawajce termoforkowej u Jasiulowej.
Pozdrawiam serdecznie. Jasiulowa.
czwartek, 2 stycznia 2014
Kolejny początek
No nieźle, wkradł mi się tu niezły błąd, rozdawajka czyli candy moi mili obowiązuje w styczniu tego roku czyli 2014, a nie tak jak nawymyślałam na zdjęciu. Oj, ale mi się roczek zaczyna...
I ja, tak jak wszyscy wkoło złożę Wam najpierw życzenia noworoczne wszystkiego co najlepsze, a że w życzeniach mocna nie jestem to na tym poprzestanę :-D
Rozpoczął się kolejny rok i przed chwilą uświadomiłam sobie, że od roku prowadzę tego bloga. W sumie do od roku i prawie dwóch miesięcy, ale w natłoku zdarzeń i spraw przedświątecznych zupełnie o tym zapomniałam. Wstyd zupełny, bo przecież jakąś rozdawajkę trzeba by zorganizować dla Was kochani, którzy tu zaglądacie w mój kącik.
Dla mnie nastał nie tylko początek nowego roku, ale także jest to początek dla mojej małej pracowni, którą mam przyjemność właśnie organizować. Cieszę się niesamowicie, bo dostałam od losu nowe możliwości, ale jednocześnie boję się ogromnie czy dam radę sobie ze wszystkim. Ajajaj, gdyby nie moja rodzina i przyjaciele, nigdy bym nawet nie zdecydowała się na taki krok, ale oni potrafią sprawić, że człowiek nabiera wiary w swoje sił. Mam nadzieję, że będą mnie wspierać słowem i duchem niezmiennie tak jak do tej pory, bo teraz podwójnie jest mi to potrzebne. Pozdrawiam Was najbliżsi moi Antonowicze, Nadiuszki i Dziaduszki :-D.
A na koniec pierwszego posta styczniowego ogłaszam rozdawajkę dwutygodniówkę :-D
Do wygrania ciepluchny termoforek na chłodne wieczory w niebiańskim kolorze.
Zasady tradycyjne:
2. Osoby z poza granic naszego kraju mile widziane, ale poproszę o polski adres do wysyłki.
3. Wklej baner z candy na swoim blogu i/lub udostępnij informację o candy na swojej tablicy na Facebook'u.
4. Warunkiem koniecznym jest posiadanie bloga lub konta na Facebook'u.
Zapraszam wszystkich serdecznie, a już niedługo będzie sesyja mała z mojej pracowni wymarzonej :-D
Pozdrawiam styczniowo. Jasiulowa.
poniedziałek, 23 grudnia 2013
Tuż przed Świętami...
Długo mnie nie było, ale miałam mnóstwo spraw organizacyjnych, "bo ponieważ" zupełnie niespodziewanie przyznano mi troszkę funduszy na rozpoczęcie własnej działalności.
I zaczęło się spełniać moje marzonko małe, by nie utknąć kiedyś za jakimś biurkiem w jakimś biurze tylko na amen wrosnąć przy ukochanej maszynie do szycia :-D i ciąć, zszywać i haftować co wyobraźnia przyniesie. I żeby były te moje czary przez kogoś przygarnięte i ukochane. Jedna połowa tego marzenia się właśnie spełnia i wyposaża się moja pracownia, a druga połowa zależy od Was i mam nadzieję, że spodobają się moje cuda jeszcze komuś.
Jestem na etapie wybou tkain a to niemożliwie trudna sprawa jest, bo jak tu wybrać co się chce jak wszystko jest tak cudowne od Timeless Treasure, Miller'a czy Kaufman'a. Kto wybierał ten wie co to za straszny ból gdy trzeba odrzucić te cudowne wzory drogą selekcji.
Gdybyście mieli jakieś tkaniny upatrzone i ukochane to podrzućcie jakieś linki, będzie mi bardzo miło, bo pomocy potrzebuje troszkę :-D
A na zakończenie, tuż przed świętami, troszkę albumu stworzonego w szybkim tempie na chrzciny malutkiej Hani.
Ajajaj no i pochwalę się piecząteczką moją :-D
No i zapomniałabym o konkursie.
Mama makowa ogłosiła już zwycięzców naszego konkursiku małego. O wynikach i tym co napisali nam pięknego nagrodzone osoby możecie czytnąć TUTAJ. Zapraszam serdecznie i zapowiadam kolejną rozdawajkę po Nowym Roku z okazji otwarcia firemki mojej małej więc zaglądajcie i czychajcie na zapisy do kolejki, bo nagroda cudna będzie :-D
I zaczęło się spełniać moje marzonko małe, by nie utknąć kiedyś za jakimś biurkiem w jakimś biurze tylko na amen wrosnąć przy ukochanej maszynie do szycia :-D i ciąć, zszywać i haftować co wyobraźnia przyniesie. I żeby były te moje czary przez kogoś przygarnięte i ukochane. Jedna połowa tego marzenia się właśnie spełnia i wyposaża się moja pracownia, a druga połowa zależy od Was i mam nadzieję, że spodobają się moje cuda jeszcze komuś.
Jestem na etapie wybou tkain a to niemożliwie trudna sprawa jest, bo jak tu wybrać co się chce jak wszystko jest tak cudowne od Timeless Treasure, Miller'a czy Kaufman'a. Kto wybierał ten wie co to za straszny ból gdy trzeba odrzucić te cudowne wzory drogą selekcji.
Gdybyście mieli jakieś tkaniny upatrzone i ukochane to podrzućcie jakieś linki, będzie mi bardzo miło, bo pomocy potrzebuje troszkę :-D
A na zakończenie, tuż przed świętami, troszkę albumu stworzonego w szybkim tempie na chrzciny malutkiej Hani.
Ajajaj no i pochwalę się piecząteczką moją :-D
Album miał być wypaśny i naprawdę taki jest. Ma 10stron obustronnie ozdobionych w tym dwie strony kopertowe z wkładkami na zdjęcia lub zapiski, wiersz na pierwszej stronie oraz kopertę CD na tylnej okładce. Każda ze stron jest oddzielona kalką z ozdobnym brzegiem dzięki czemu zdjęcia nie będą się ze z sobą sklejać.
Robiło mi się go cudownie i sprawnie mimo, że w pośpiechu, bo zamówienie na ostatnią chwile było złożone.
Serdeczne życzenia Wesołych Świąt Wam śle i do zobaczenia po. Mam nadzieję, że zdołam zajrzeć tutaj przed Nowym Rokiem. Pozdrawiam.
No i zapomniałabym o konkursie.
Mama makowa ogłosiła już zwycięzców naszego konkursiku małego. O wynikach i tym co napisali nam pięknego nagrodzone osoby możecie czytnąć TUTAJ. Zapraszam serdecznie i zapowiadam kolejną rozdawajkę po Nowym Roku z okazji otwarcia firemki mojej małej więc zaglądajcie i czychajcie na zapisy do kolejki, bo nagroda cudna będzie :-D
Subskrybuj:
Posty (Atom)


